Uprawa ziół w mieszkaniu

2016-10-28
Uprawa ziół w mieszkaniu

Mieszkańcy bloków, choć zwykle pozbawieni dostępu do ogródka, nie są wcale skazani na kupowanie ziół w supermarkecie. Mogą mieć swoje własne, wyhodowane samodzielnie.

Zioła to wdzięczne rośliny. Nie mają zbyt wygórowanych wymagań, dlatego nawet niezbyt utalentowani ogrodnicy powinni umieć o nie zadbać. Potrzebują słońca i niewielkiej porcji ziemi. Dokładnie takiej, która zmieści się w średniej wielkości doniczce. Dlatego nieduży balkon, a nawet kuchenny parapet – są miejscami w sam raz dla nich.

 

Zioła w domu – od czego zacząć?

Jeśli dopiero co zamarzyliśmy o okazałej kolekcji pachnących ziół, jeszcze na chwilę pohamujmy entuzjazm. Kupowanie całego asortymentu sadzonek od razu i zapełnianie nimi balkonu nie ma sensu. I nie chodzi tu o cenną przestrzeń, ale o nieznajomość zielnego świata. Zioła różnią się od siebie nie tylko zapachem, wyglądem i przeznaczeniem kulinarnym czy leczniczym. Mają też zróżnicowane potrzeby. Np. melisa potrzebuje większej donicy niż pozostałe zioła. Rozmaryn lubi glebę bogatą w wapń. Tymianek może być podlewany rzadziej niż bazylia. A koper i oregano są bardziej kapryśne od lubczyka czy estragonu. Zanim przyswoimy sobie te niuanse, zgromadzona kolekcja ziół może się zmarnować, jeśli coś pomylimy lub jeśli wyjdzie na jaw, że doglądanie naszych roślinek koliduje z innymi obowiązkami. Na tym etapie lepiej powstrzymać się również przed sadzeniem ziół wspólnie, do większych doniczek. Ze wspomnianych już przyczyn nie wszystkie gatunki mogą ze sobą koegzystować.

Na początek warto więc ograniczyć się do jednej, najwyżej dwóch doniczek. Przy takiej liczbie łatwiej będzie nam obserwować rośliny i wyrobić w sobie nawyk regularnego podlewania oraz pielęgnacji. Po sadzonkę udajmy się jednak do sklepu ogrodniczego lub na giełdę kwiatową, a nie do supermarketu. Tam nikt nie doradzi nam, jak najlepiej obchodzić się z daną rośliną, nie zaproponuje odżywki ani nie zapewni o pochodzeniu ziół. Poza tym zioła ze sklepów i straganów, czyli pozyskane uprzednio w warunkach szklarniowych, są wrażliwsze i słabsze. Mogą prędko poddać się szkodnikom czy suchemu powietrzu w naszym mieszkaniu.

 

Jak i kiedy rozpocząć uprawę ziół?

Większość ziół do uprawy domowej da się uzyskać z wysiewu nasion. W tym celu nasiona umieszczamy najpierw w małych pojemnikach (mogą to być nawet plastikowe, nieduże pojemniki po jogurcie), a dopiero po podrośnięciu przesadzamy je do większej donicy, z odpowiednią ilością miejsca.

Średnica doniczki powinna wynosić przynajmniej 10 cm, a głębokość 15-20 cm. Jej dno, przed nasypaniem ziemi, wykładamy dwucentymetrową warstwą kamyczków, żwiru lub keramzytu, aby zapewnić glebie odpowiedni drenaż. Nie możemy bowiem pozwolić na to, aby zioła nasiąkły zbyt dużą ilością wilgoci. Nie doprowadzajmy również do przesuszenia – rośliny powinniśmy podlewać codziennie. Przed tym zabiegiem warto jednak sprawdzić, na ile gleba jest zasobna w wodę (najlepiej jeśli będzie w tym momencie lekko przeschnięta). Doniczka musi mieć poza tym otwory, aby nadmiar wody mógł się z niej swobodnie wydostawać. Większość gatunków ziół będzie nam wdzięczna, jeśli będziemy regularnie (raz lub dwa razy w tygodniu) dostarczać im odżywczego nawozu. Powstrzymajmy się z tym jednak, jeżeli uprawiamy lawendę lub tymianek, bo odżywki mogą łagodzić ich intensywny aromat.

Pozostaje jeszcze wybór idealnego momentu na wysiew i sadzenie. Najlepiej zabrać się za to pod koniec marca, aby wiosną móc cieszyć się pachnącymi, smacznymi i zdrowymi ziołami. Pamiętajmy przy tym, że niektóre zioła to dwulatki, a więc nie pozbywamy się ich wraz z nadejściem zimy.

 

Gdzie wstawić zioła?

Tu już ogranicza nas tylko fantazja. Zioła mogą stać w osłonkach na parapecie lub wylądować w gustownej skrzyni czy wiklinowym koszu na balkonie. Jeżeli nasz stół uplasowany jest w słonecznym miejscu, doniczkę z pięknie pachnącym rozmarynem lub kolendrą postawmy nawet i na blacie.


 

Elżbieta Gwóźdź